Polacy to naród skłonny do narzekań, z wiecznymi problemami i ofiarą nieszczęść całego świata. Zbyt rzadko zdajemy sobie sprawę z własnych plusów i mocnych stron, które posiadamy! Od czasu do czasu zdarza nam się osiągać pewne sukcesy i wyróżniać się na tle Europy w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Ciekawą kwestią są np. nasze pieczarki.

Tak, tak! To właśnie one robią furorę i to nie tylko w Europie. Sprzedajemy je m.in. do Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii. Produkujemy ¼  całej ilości pieczarek w Unii. Eksportujemy je również do Rosji, a być może niebawem także do Stanów Zjednoczonych. Dzięki temu przysmakowi 15 tys. naszych rodaków ma pracę. Jest to liczba imponująca, zwłaszcza w dobie bezrobocia. Pieczarkarstwo to wbrew pozorom ciężki interes. Pieczarka jest bardzo specyficznym grzybem?/warzywem? do hodowli, bowiem nie stosuje się żadnych chemikaliów, a więc jeśli pieczarkę coś zaatakuje, jakiś szkodnik, to hodowca jest właściwie bezradny. W ostatnich latach przemysł pieczarkarski niezwykle się rozwinął. Hodowca może wkładać mniej pracy niż kiedyś, bo wiele produktów jest już gotowych jak np. podłoże, grzybnia i przykrycie. W dalszym jednak ciągu jest to biznes nieco ryzykowny. Polscy potentaci siedzą w tej branży od lat. Czy pieczarkarstwo nadal będzie się rozwijać, czy za kilka – kilkanaście lat będzie można przyrównać polskie pieczarki do holenderskich tulipanów? Kto wie…

Category: Bez kategorii
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.