Straszne zamieszanie się porobiło z tymi całymi funduszami emerytalnymi i ZUSem. Najnowsze pomysły premiera Donalda Tuska wzbudzają wiele wątpliwości. Krytykuje je nie tylko opozycja, jak zwykle zresztą, ale również niezależni ekonomiści. Wygląda na to, że prawdziwa katastrofa zostaje najzwyczajniej odwleczona w czasie, ale tak czy inaczej nie ominie ona nas. Co zatem zrobić by się jej ustrzec?
Najlepiej samemu zadbać o własne finanse. Kto jeszcze tego nie zrobił w odpowiedni sposób niech lepiej się pospieszy. Pojawia się zatem pierwsze, podstawowe pytanie. Co zrobić, by na starość móc swobodnie żyć i funkcjonować, by nie brakło na leki i prezenty dla wnuków? Jaką przyjąć strategię działania? Cóż, jest to kwestia bardzo, ale to bardzo indywidualna. Wszystko zależy od tego ile wynoszą nasze miesięczne dochody, jakimi oszczędnościami już dysponujemy, jakie mamy potrzeby i plany na przyszłość oraz to, czy jesteśmy w trakcie spłacania kredytu. Jak widać bardzo wiele czynników wpływa na podjęcie właściwej decyzji o tym jak oszczędzać. Jeśli sami nie wiele wiemy w tym temacie, bezpieczniej będzie skorzystać z pomocy niezależnego doradcy finansowego. Dobrze ulokowane, czy też zainwestowane pieniądze zabezpieczą naszą przyszłość. Nie trzeba będzie liczyć na głodową emeryturę z ZUSu czy innego OFE. Faktem jest, że system emerytalny wymaga reform, ale z pewnością nie takich jakie proponuje premier Tusk. W obecnej sytuacji są duże szanse, że sytuacja będzie jeszcze gorsza niż do tej pory.
